ELEKTRONICZNE ŚRODKI PRZEKAZU

Elektroniczne środki przekazu (radio, film, telewizja) oddziałują na wiele zmysłów. Przekazują wiadomości szybciej i w sposób oceniany jako bardziej wiarygodny niż środki tradycyjne. Szczególną rolę odgrywa tu Telewizja. Jest to najczęściej wykorzystywany środek przekazu i cieszący się największą wiarygodnością. Oglądając telewizję widz może powiedzieć: „Byłem przy tym. Oglądałem to na własne oczy i słyszałem na własne uszy”. Dzięki niej świat stał się „globalną wioską” [95]. Telewizja przewyższa inne media również pod względem aktualności informacji. Nie uwzględnia się przy tym faktu, że dokonu­je ona doboru wiadomości i że w jej naturze leży „dramatyzowanie” wydarzeń. Telewizja może wywoływać, zwłaszcza u dzieci i młodzieży z zaburzeniami emocjonalnymi, bezsenność i nocne lęki, spadek zainteresowania szkołą, trudności w koncentracji w czasie lekcji, utratę inicjatywy i kreatywności, przytępienie wyobraźni. Z drugiej jednak strony oglądanie telewizji może prowadzić do większego skupienia uwagi widzów na problemach poszczególnych jednostek i zbiorowości i do wyostrzenia ich świadomości w tym względzie, a także do wzmożonego zainteresowania polityką, gospo­darką i nauką. Siła przyciągania telewizji jest wielka. Widz telewizyjny nie musi nawet umieć czytać.

MOŻLIWOŚĆ ODDZIAŁYWANIA

Przyczyniają się one jednak do zaburzeń psychodynamiki w różnych grupach społecz­nych całkowicie absorbując uwagę poszczególnych odbiorców. W wy- j niku tego bezpośrednie kontakty między członkami grupy zostają zakłócone czy nawet uniemożliwione, a rozwój więzi uczuciowych między nimi zahamowany. Środki przekazu nie tylko odzwierciedlają problemy, przed którymi stoi społeczeństwo. Uczestniczą także w pro­cesie powstawania tych problemów i w procesie przeciwdziałania im.W społeczeństwie wytworzył się zwyczaj „rozpracowywania” trapią- cych je problemów za pomocą środków przekazu.Media mogą przyczynić się nie tylko do narastania zjawisk kryminalnych, zwłas zcza przestępczości nieletnich, ale i do zachowań patologicznych (uzależnienie od środków odurzających, alkoholizm, prostytucja, samobójstwa). Często wywołują u odbiorców nastroje ucieczki od rzeczywistości. Odgrywają także istotną rolę w określeniutego, co jest czynem przestępczym czy zjawiskiem odbiegającym od normy, w definiowaniu genezy tych zjawisk i metod ich zwalczania. Prowadzi to do tego, że fałszywe teorie na temat powstawania przestępczości i sposobów jej zapobiegania docierają nie tylko do ludności, ale są także upowszechniane wśród reprezentantów pracu­jących w agendach kontroli społecznej. Owe nieprawdziwe teorie obecne w instancjach formalnej kontroli społecznej (np. policji, prokuratury, sądów, administracji penitencjarnej) powodują, że procesy zapobiegania przestępczości rozwijają się w niewłaściwym kierunku [20].

PODDAĆ SIĘ

Świadczy o tym wymownie precyzyjny wizerunek zachowania oskarżonego nakreślony przez przewodniczącego sądu przysięgłych: „W fizjonomii Riviere a nie ma nic godnego uwagi; zdradza ona raczej łagodność niż skłonność do okrucieństwa. W czasie przesłuchań w sądzie jego twarz, a także cała postać pozostawały nieporuszone. Jego umysł wydawał się spokojny i wolny od wszelkich uczuć; jednak na widok siekiery z widocznymi jeszcze śladami krwi odwrócił wzrok mówiąc: «Chciałbym jak najszybciej umrzeć»”. Środki masowego przekazu oddziałują w sposób różno­rodny, często pozornie sprzeczny. Człowiek może imitować przed­stawione zachowania przestępcze, może się ich wyuczyć. Obrazy przemocy w środkach przekazu mogą w pewnych sytuacjach wyzwa­lać zachowania agresywne czy przestępcze. Obrazy te mogą być także traktowane jako swoisty wentyl bezpieczeństwa. Środki przekazu zakłócają rozwój fizyczny i aktywność kulturalną dzieci i młodzieży ł (np. grę na instrumentach muzycznych) [278], Jednocześnie jednak wychowują i sprawują nad nimi kontrolę. Często dzięki środkom przekazu udaje się zebrać razem członków rodziny.  

GDZIE LEŻY PROBLEM

Nie jest to „normalny” przypadek, dlatego nie zaliczono go do klasycznych przypadków psychiatrii, która z reguły stosuje dwie klasyfikacje: „zdrowy” albo „chory”. W obrębie własnej jednorodnej grupy Riviere’a zepchnięto do roli samotnego dziwaka. Ową rolę outseidera przyjął, a nawet się z nią pogodził. Został uwikłany w zażarty, rozpaczliwy spór swych rodziców, w którym uczestniczyli liczni mieszkańcy wioski. Rodzina się rozpadła; jako komórka rodzin­na nie stanowiła części społecznej wspólnoty wiejskiej. Wszystkie te „straszne napięcia społeczne” skupiły się na osobie Riviere’a. Czuł, że musi rozwiązać ten problem, i uważał, że ma na to sposób.W przedstawionej dokumentacji powiedziano zbyt mało o za­chowaniu ofiar. Także „ukryty sprawca” — ojciec oskarżonego prawie nie zostaje zauważony przez komentatorów. Nie można się też niczego dowiedzieć z dokumentacji o rolach, jakie odegrali w genezie przestępczości mieszkańcy wioski i osobistości oficjalne, np. sędzia pokoju. Nie chodzi przy tym o to, aby za wszelką cenę szukać usprawiedliwienia dla sprawcy i starać się go rozgrzeszać. Problem leży raczej w kryminologicznym zrozumieniu czynu, tak aby móc nań reagować w sposób „rozsądny”.

WYROK W SPRAWIE

W tym samym czasie, gdy przed sądem przysięgłych odbywał się proces Riviere’a, oczekiwano na wyrok w sprawie przestępcy, który usiłował zabić króla francuskiego Ludwika Filipa. Próbowano więc powiązać morderstwo popełnione przez Riviere’a na swojej matce i rodzeństwie z zabójstwem „ojca i władcy”. Usiłowanie to nie mogło się jednak powieść. Przypadek Riviere’a stał się również problemem trudnym do określenia. O ocenę czynu spierały się ze sobą prawo i medycyna: „Za owym teoretycznym zagadnieniem kryło się współzawodnictwo mię­dzy dwiema instancjami, które broniły swego miejsca w społecznym podziale pracy. Jakiemu rodzajowi specjalistów należy powierzyć sprawcę i od czego ma zależeć jego dalszy los: od werdyktu sądowego czy też od medycznej diagnozy? [...] w braku jednomyślności między reprezentantami właśnie rodzącej się psychiatrii widzimy próbę zdoby­cia miejsca dla niej pomiędzy jednym a drugim, pomiędzy karą a działaniem prewencyjnym, tak aby mogła się tam rozwijać medycy­na psychiatryczna”. Psychiatria wygrała w tym sporze. Było to jednak tylko połowiczne zwycięstwo: „Jak wiadomo, w pięć lat później Pierre Riviere powiesił się w swojej celi. Interwencja lekarzy uratowała go od kata, ale nie od wykonania kary”.

SOCJOLOGICZNE WYJAŚNIENIE

Pierre Riviere też chciał poprzez swój czyn wyrwać się z szarzyzny, monotonii i nudy. Miał wszelkie powody do goryczy: „Prowincja francuska żyła od wieków w jarzmie potrójnego podatku: dla dziedzi­ca, kościoła i króla. Wyschnięci na kość chłopi chwiali się przy najlżejszym podmuchu wiatru. Panowała wielka śmiertelność wywoła­na głodem, zimnem i epidemiami. Jedynym rezultatem powstań chłopskich były drzewa «udekorowane» trupami pojmanych przez policję wieśniaków”. Idea czynu Riviere’a wzięła się z biedy i wyzysku chłopów: „Wieś, owa milcząca kraina cierpienia, przestała już znosić niemo swój los i zaczęła go uzewnętrzniać, a przejawiło się to w sposób bardzo znaczący — popełnianiem najstraszniejszych zbrodni”.Jeśli nawet to socjologiczne wyjaśnienie stanowi pewne przeryso­wanie interpretacyjne, to tłumaczenie morderstwa indywidualną żądzą sławy jest również wypaczone i stronnicze: „Morderstwo czyni wojownika nieśmiertelnym (wojownik zabija, rozkazuje zabijać i bie­rze na siebie śmiertelne niebezpieczeństwo); morderstwo otacza spraw­cę ponurym nimbem (przelewając krew ofiary akceptuje on ryzyko pójścia na szafot)”.

OBRAZ OBŁĄKANEGO

Posępnie wyłaniał się odwieczny obraz obłąkanego, czającego się szaleńca, zmieniającego wcielenia, osobnika opętanego swymi urojeniami”. Nic tu nie zostało powiedziane, ale wszystko jest jasne. Strategiczny sposób selekcji stosowany przez prawników jest natural­nie jeszcze bardziej uproszczony. Po prostu pomijają oni te fakty, które nie przystają do ich koncepcji zdolności kierowania swoim postępowaniem przez oskarżonego.Inne stanowisko zajmują psychiatrzy pragnący dowieść choroby umysłowej oskarżonego, których nie przekonuje jasność sformułowań w jego pamiętniku ani też okoliczność, że wkrótce po aresztowaniu był on w pełni poczytalny, a próbował jedynie — bez rezultatu — odgrywać rolę pomylonego. Sam się zresztą przyznaje w pamiętniku do tych wybiegów.Michel Foucault i jego współpracownicy podjęli w swoim komen­tarzu interesującą próbę wyjaśnienia przypadku Riviere’a z dzisiejszej perspektywy. Upatrywali oni przyczyn popełnienia zbrodni w warun­kach społeczno-ekonomicznych, w beznadziejności i braku widoków na przyszłość, co było związane z życiem na wsi: „Dla żyjących na wsi grozą był każdy dzień.

MIEJSCE W UMYŚLE

„W jego chorym umyśle istotne miejsce zajmują diabły i czarodzie­je. Stale myśląc o nich uwierzył, że je widział i słyszał. Rozmawiał z nimi, zawierał pakty i przestraszony swoimi własnymi widzeniami uciekał w panice krzycząc: «Pomocy! Diabeł! Diabeł!» Sam dla siebie | też stał się przykładem różnych urojeń. Wyobraził sobie, że nieustan­nie wydobywa się z niego zapładniający fluid, co sprawia, że mimo­wolnie może on popełnić kazirodztwo czy jeszcze straszniejsze czyny. I tak trwał w nieustannym strachu, bał się obecności kobiet i często zbytnia — w jego mniemaniu — bliskość matki, babki czy siostry wywoływała w nim przerażenie. Uważał, że rodzaj ludzki jest zdomi­nowany przez kobiety. Wierzył, że rzećzą szlachetną i wielką byłoby wyzwolić ludzi spod ich jarzma, a potrzebny byłby do tego jedynie chwalebny przykład. Pośród setek monomanów, których leczyłem, nigdy nie spotkałem tak wyraźnego przypadku obłędu. Nieszczęśnik ten budził raczej litość niż grozę”.Owe obserwacje ubrano w formę uczonych konstatacji. „W tej dziko gestykulującej marionetce, która mówiła i śmiała się, ale której nikt nie słuchał, rozpoznajemy kształty Riviere’a; obłęd pociągał za sznurki.

POD WRAŻENIEM

Będąc pod wrażeniem wywodów oskarżonego zawartych w jego pamiętniku psychiatrzy francuscy w 1835 r. mieli trudności z od­powiedzią na pytanie, czy Pierre Riviere był obłąkany czy nie. Opinie były podzielone. W epoce, gdy frenolodzy pragnęli poznać na podstawie kształtu czaszki cechy umysłu, charakteru i zdolności człowieka, psychiatria nie była dostatecznie rozwinięta, aby przed­stawiciele tej nauki byli w stanie ocenić tak ciężki przypadek. Ci, którzy stali na stanowisku, że Pierre Riviere może odpowiadać za swoje czyny, opierali swój osąd po prostu na tym, że oględziny jego budowy nie dawały żadnych podstaw do wniosków o uszkodzeniu mózgu i zakłóceniu jego funkcji. Stan umysłowy Pierre’a nie pasował także do żadnej ze znanych uczonym klasyfikacji. Zwolennicy tezy o niepoczytalności oskarżonego tłumaczyli wszel­kie znane im okoliczności jedynie jego chorobą psychiczną; miała na to wskazywać podatność na chorobę umysłową w rodzinie Riviere, opinia o oskarżonym w jego środowisku, które uznawało go za pomylonego, wreszcie jego nienormalne postępowanie. Powoływali się w swoim osądzie na wielkie kliniczne doświadczenie i na „oczywi­stość” obłędu w tym przypadku.

NADARZAJĄCA SIĘ OKAZJA

Bał się kobiet i dziewcząt. Wynikało to z tego, że między nim a matką nie istniała żadna trwała więź emocjonalna. „Ponad wszystkobalem  się kazirodztwa, dlatego nie chciałem być w pobliżu kobiet z mojej rodziny. Kiedy wydawało mi się, że zbyt się do nich zbliżałem, robiłem znak ręką, żeby odczynić zło, którego — jak mniemałem — się dopuściłem . Za tymi zachowaniami kryło się rzeczywiste czy urojone przywiązanie do ojca. Jego męka głęboko go poruszała. „Stan przygnębienia, w jakim go widziałem w ciągu tych ostatnich dni, jego smutek i męczarnie, które nieustannie znosił, wszystko to bardzo mnie bolało. Wszelkie moje myśli kierowały się ku temu i tylko na tym się skupiały. Chciałem rzucić wyzwanie prawu. Wydawało mi się, że przysporzy mi to sławy, stanę się nieśmiertelny umierając dla mego ojca . Umacniał się w przekonaniu, że musi się poświęcić dla ojca, i wyobraził sobie, że w ten sposób stanie się nieśmiertelny: „Wierzy­łem, że nadarzyła mi się okazja, żeby się podnieść, że imię moje stanie się znane w świecie, że przez moją śmierć okryję się chwałą, że wkrótce nadejdzie czas, gdy moje idee zostaną zrozumiane i będę sławiony. Tak podjąłem ową nieszczęsną decyzję”.